Nowe możliwości zagospodarowania ziarna owsa mogą pomóc w zachowaniu powierzchni jego uprawy, poprawić opłacalność, a także zwielokrotnić wolumen eksportu ziarna do krajów, gdzie konsumpcja żywności o wysokich walorach dietetycznych zyskuje na popularności.
Duża grupa roślin uprawnych, które kiedyś odgrywały istotną rolę w żywieniu zwierząt, z czasem została wyparta przez inne gatunki, bardziej wydajne oraz wygodniejsze w uprawie i zagospodarowaniu. Taki los spotkał m.in. żyto oraz zboża jare i ich mieszanki. Jednak w przypadku owsa ten trend w ostatnich pięciu latach wyhamował, po czym wykazał silną tendencję wzrostową – z 404 tys. ha w 2020 r. do 520 tys. ha w 2025 r. Pod względem produkcji tego zboża (1,6 mln t) Polska z udziałem ok. 19% jest liderem w Unii Europejskiej.
Nowy kierunek zagospodarowania ziarna
Odbudowa powierzchni uprawy owsa w Polsce wiąże się głównie z nowym kierunkiem zagospodarowania jego ziarna. Od dziesięcioleci jest ono surowcem do wyrobu płatków, dań śniadaniowych (owsianka) i kruchych ciastek. Kilka lat temu przemysł spożywczy w wielu krajach nagle wykazał znaczne zapotrzebowanie na ziarno do produkcji napojów owsianych, które ciągle rośnie.
Zwiększenie zapotrzebowania przemysłu spożywczego na owies wpłynęło na wzrost cen skupu i zmniejszyło zakusy jego wykorzystania w energetyce. Jednocześnie wzrosły wymagania co do jakości skupowanego ziarna. Znajduje to odzwierciedlenie w cenie zbytu, która nierzadko nawiązuje do pszenicy konsumpcyjnej. Jednak owies ma tę przewagę, że można go uprawiać z powodzeniem w zdecydowanie słabszych stanowiskach, oczywiście kosztem mniejszej wydajności (w 2025 r. średnia krajowa 33,3 dt/ha – wg GUS). Warto pamiętać, że specyficzną właściwością ziarna owsa jest niska zastępowalność ziarnem innych zbóż. Tu urzeczywistnia się stare porzekadło „I w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu” – ale w przeciwną stronę też nie. Stąd budującemu się popytowi krajowemu i eksportowemu na razie nic nie zagraża, co dla polskich rolników jest poważną szansą.
Opłacalność dzięki mniejszym nakładom
Uprawa owsa nie generuje wielkich obrotów, ale też nie wymaga ponoszenia wysokich nakładów. Na tle innych zbóż można powiedzieć, że jest wręcz przeciwnie. Oto kilka nakładów, które pozwalają zaoszczędzić i w ten sposób wpłynąć na poprawę opłacalności:
Trudności w uprawie owsa sprowadzają się do znajomości kilku jego specyficznych wymagań. W pierwszej kolejności dotyczą one zapotrzebowania na wodę. Współczynnik transpiracji dla owsa wynosi 600-700 l/kg suchej masy. To główny czynnik ograniczający rozwój i plonowanie owsa w stanowiskach podatnych na przesuszanie, zwłaszcza w fazie kiełkowania. Owies preferuje gleby lekko kwaśne o pH 6,0-6,5, chociaż może również rosnąć na nieco bardziej zakwaszonych, a także obojętnych do lekko zasadowych. Należy unikać jego uprawy na glebach ciężkich.
Dokładanie starań do wczesnego terminu siewu jest ważne zarówno ze względu na zużycie nasion, jak i jakość wschodów. Chociaż owies dość słabo się krzewi, to wbrew dawnym zaleceniom nie potrzebuje przesadnie gęstego siewu. W zależności od rodzaju gleby, terminu i uwilgotnienia, obsada powinna wynosić 270-350 kiełkujących ziaren/m2. W stanowiskach podatnych na przesuszanie obsadę siewu należy zmniejszyć o około 10%, żeby rośliny nadmiernie nie konkurowały o wilgoć. Obniżenie skłonności do wylegania łanu jest tu dodatkową korzyścią. Zalecana głębokość siewu w dobrze uwilgotnionych stanowiskach wynosi 3 cm, a w przesuszonych do 4 cm.
Jeśli cała dawka azotu będzie stosowana przedsiewnie, to zabieg chemicznego zwalczania chwastów herbicydami nalistnymi może być ostatnim. Termin ich stosowania zwykle obejmuje okres od wschodów do końca krzewienia owsa – herbicydy z grupy regulatorów wzrostu. Jest kilka wyjątków, które można stosować dłużej, np. Starane i Tomahawk – do 2. kolanka oraz Biathlon 4D – do wywinięcia liścia flagowego. Najczęściej potrzeba wyeliminować takie chwasty, jak: powój polny (rdestówka powojowata), ostrożeń polny, komosa biała, rumianowate, chaber, jasnoty, przetaczniki, tasznik i ewentualnie szarłat szorstki. Natomiast możliwości chemicznego zwalczenia owsa głuchego w owsie uprawnym obecnie nie istnieją.
Wybór odmian
Wybór odmiany owsa to decyzja, która bezpośrednio wpływa na plon, stabilność produkcji i opłacalność uprawy. Nie warto kierować się wyłącznie potencjałem plonowania – kluczowe jest dopasowanie odmiany do warunków gospodarstwa i celu produkcji.
1. Dopasowanie do stanowiska i regionu
Sprawdź wyniki doświadczeń porejestrowych (PDO) w Twoim województwie. Odmiana powinna wykazywać stabilne plonowanie w warunkach glebowych i klimatycznych zbliżonych do Twoich. W przypadku słabszych stanowisk istotna będzie tolerancja na okresowe niedobory wody i niskie pH.
2. Zdrowotność i odporność na wyleganie
Silny profil odporności na choroby liści oraz dobra sztywność słomy ograniczają ryzyko strat i redukują koszty ochrony. To realna oszczędność oraz większe bezpieczeństwo zbioru.
3. Kierunek użytkowania
Inne parametry będą kluczowe przy produkcji paszowej, inne przy konsumpcyjnej. Warto zwrócić uwagę na masę tysiąca ziaren (MTZ), wyrównanie, gęstość ziarna czy zawartość łuski – w zależności od odbiorcy końcowego.
4. Termin siewu i technologia uprawy
Niektóre odmiany lepiej reagują na intensywną technologię, inne sprawdzą się w uproszczeniach. Dostosuj wybór do poziomu nawożenia, ochrony fungicydowej i planowanego terminu siewu.
5. Kwalifikowany materiał siewny
Wysoka zdolność kiełkowania i czystość odmianowa to fundament dobrych wschodów i równomiernego łanu. Inwestycja w kwalifikat to większa przewidywalność plonu.
Świadomy wybór odmiany owsa to zarządzanie ryzykiem już na etapie planowania sezonu. Dobrze dobrana odmiana pracuje na wynik przez cały okres wegetacji – od wschodów po zbiór.
Szeroki wybór odmian owsa znajdziesz TUTAJ: https://hr-strzelce.pl/odmiany/owies/
